*Oczami Kuby*
Jak tylko odprowadziłem Ole,ruszyłem do kwiaciarni w której miałem zamówiony bukiet czarnych róż.Następnie skoczyłem ogarnąć dom.Tak,nie mieszkam z rodzicami...Właściwie nie mam rodziców odkąd dowiedzieli się że jestem gejem wyrzucili mnie i moje rzeczy z domu.Zakazali mi w jakikolwiek sposób kontaktować się z nimi.
Trochę mnie to boli ale przecież to nie moja wina , że jestem gejem.
Co prawda nie mieszkam w pięknym domu z basenem ale mam swoje malutkie mieszkanko w bloku.
Moje mieszkanko składa się z malutkiej kuchni połączonej z salonikiem:
sypialni :
i malutkiej łazienki:.
Nigdy nie mam problemu z ogarnięciem tak malutkiej powierzchni.
Zawsze znajomi śmieją się ,że jestem gejem i dlatego jest u mnie taki porządek ale tak na poważnie to zawsze miałem obsesje na punkcie porządku.
Dochodziła 15 za pół godziny miał przyjść Darek.Dzisiaj zostanie na noc pierwszy raz odkąd jesteśmy parą. Nigdy nie zrobiliśmy tego...Jestem gejem,podobają mi się mężczyźni ale jak pomyślę o tym źle się czuję.
Rocznica wymagała by pójścia do restauracji na romantyczną kolację przy świecach ale my zamówimy pizze i obejrzymy parę filmów.
Rocznica wymagała by pójścia do restauracji na romantyczną kolację przy świecach ale my zamówimy pizze i obejrzymy parę filmów.
Jesteśmy tym całkowicie usatysfakcjonowani widujemy się średnio raz na 2 a czasami 3 miesiące... to zdecydowanie za rzadko jak bycie z kimś w związku.Wszystko to przez odległość mieszkam w Krakowie a on wiecznie pracuje za granicą. Jest 'dźwiękowcem' -ustawia dźwięk na koncertach wielkich gwiazd. To jego hobby nic z tym nie zrobię ...
Ubrałem szare dresy ze ściągaczami na dole,szary t-shirt z nadrukiem flagi amerykańskiej i czerwone vansy.
Położyłem róże w sypialni na pościeli,wyciągnąłem ulotkę pizzeri z numerem , zamknąłem dom i wyszedłem.
Darek przyjeżdża autokarem z Niemiec-ostatnio miał tam ustawiać dźwięk na koncercie Taylor Swift...nie trawi tej laski.
Mieszkam w samym centrum Krakowa więc do postoju i przystanku autokarów i busów mam około 10 minut.
Nie mogłem się doczekać,czułem jakby coś w brzuchu mnie łaskotało.Tak bardzo za nim tęsknie, tak bardzo go kocham a to już dzisiaj,teraz za chwilę.
*Oczyma Darka*
- Proszę zacząć pakować swój bagaż podręczny i powoli przygotowywać się do opuszczenia środku transportu.- usłyszałem przyjemny głos kobiety siedzącej obok kierowcy.
Nie mogę wysiedzieć już tutaj,umieram z niecierpliwości z każdym kilometrem czuje wypełniające mnie ciepło. Czuję zapach jego perfum, widzę jego piękny uśmiech i spokojny głos, który zawsze zna rozwiązanie wszystkich problemów i kwapiących mnie spraw.
Odblokowałem telefon : żadnych nowych wiadomości a na tapecie pogodna twarz mojego Kuby...
Nagle zarzuciło wszystkimi pasażerami a kobieta oznajmiła przyjaźnie :
- Podróż dobiegła końca , proszę powoli opuszczać autokar .Dziękujemy za wybranie naszych linii transportu.
O mój Boże...,to już.- pomyślałem wyglądając przez szybę.
Przystanek był pełny ludzi czekających na swoich bliskich, wzrokiem szukałem mojego chłopaka.
Zabrałem torbę i szybkim krokiem opuściłem autokar.Uderzyło mnie świeże powietrze,nadal go nie widziałem.
Czułem jak serce mi bije...
A jak nie przyjdzie,jak znalazł sobie kogoś tutaj w Krakowie.-pomyślałem czując cios w sercu.
Nagle poczułem ciężar na plecach i coś zasłoniło mi oczy.
Tak, to był Kuba. Nie mogłem uwierzyć, że mam go teraz tylko dla siebie nic innego nie miało w tym momencie żadnego znaczenia.
Tylko on i ja.
Zeskoczył prędko z moich a pleców a ja rzucając torbę wpadłem w jego ramiona trwaliśmy w uścisku przez kilka minut , czuliśmy wzrok ludzi patrzących na nas z pogardą.
- Tak bardzo Cię Kocham .-wyszeptałem i poczułem,że łza spływa po moim policzku.
Jestem chłopakiem nie powinienem płakać ale to tak wzruszający moment że nie mogłem tego zatrzymać w sobie.
- Ja Ciebie też , czekałem. Codziennie o tobie myślałem...-również szepną łamiącym się głosem .
Oderwaliśmy się od siebie i chwytając swoje dłonie ruszyliśmy.Nic nie sprawiało większej przyjemności niż świadomość, że jesteśmy teraz razem.Wszystko inne tak jakby zniknęło...





