*Z perspektywy Oli*
Ostatnia lekcja dobiegała końca,pochylona nad zeszytem odliczałam ostatnie minuty lekcji.Jak zwykle na matematyce(jak na wszystkich pozostałych lekcjach)siedziałam sama w ostatniej ławce.
Skrzeczący głos pani Kafel oderwał mój wzrok od pustej kartki zeszytu:
-Czego znowu tu szukasz Jakubie?
-Pani z Fizyki prosi Olę.-powiedział puszczają do mnie oczko.
- Nie dadzą człowiekowi w spokoju dokończyć lekcji .Tylko w kółko jakieś uwagi,polecenia i prośby .
No nie zniosę tego .- zrzędziła starsza nauczycielka poruszając się w tę i z powrotem .
- To mogę iść ?-zapytałam posyłając jej nieśmiały uśmiech.
- A idź w diabły.-powiedziała i machnęła ręką.
Szybko spakowałam swoje rzeczy i ruszyłam w stronę Kuby .
-Dziękujemy , Do widzenia .-odparliśmy równocześnie ,wychodząc .
Po wyjściu z sali odetchnęłam z ulgą, ledwo siedziałam na tej okropnej lekcji. Idąc w stronę sali fizycznej usłyszałam za sobą głos Kuby :
- A ty gdzie księżniczko?- zapytał roześmiany.
- No pani z fizyki...-zaczęłam.
- Hahahahahaha,serio?Aż tak wiarygodny byłem?-zapytał z szerokim uśmiechem na twarzy.
-Jesteś chory.-parsknęłam śmiechem idąc za nim w stronę wyjścia ze szkoły.
-Mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia.-powiedział otwierając przede mną drzwi wyjściowe.
-Już się boję.-wymamrotałam.
-Więc dzisiaj mija dokładnie rok odkąd jestem z James'em i razem postanowiliśmy,że pojedziesz z nami jutro na koncert.-powiedział optymistycznie.
-Jeju to bardzo miłe z waszej strony,ale po pierwsze nie chcę wam siedzieć na głowie podczas waszej rocznicy a po drugie nie wiem ile to wszystko będzie kosztować...,no wiesz .- odparłam z nieco mniej zadowolona.
-Naiwna,naiwna Ola.Rocznica jest dzisiaj,idziemy wieczorem do niego do domu na kolację i spędzić razem czas. Jutro jest koncert co prawda trochę daleko ale już wszystko zapłacone. Nie masz wyboru!-powiedział obejmując moje ramię.
-To naprawdę wspaniale, jesteście kochani.Powiecie mi ile dokładnie to kosztowało a obiecuję oddać wam wszystko.- powiedziałam opierając głowę na jego ramieniu.
-Chyba żartujesz.Nie ma mowy.Zawsze nam pomagasz,przyjaźnimy się,nie możesz zawsze siedzieć sama w domu.-powiedział.
-Będę się czuła głupio...,a tak w ogóle to na czyj koncert i gdzie dokładnie jedziemy?-zapytałam zaciekawiona.
-NIESPODZIANKA!-zawołał pokazując mi język.
-Nienawidzę Cię!-powiedziałam lekko go odpychając.
-Też Cię kocham powiedział ponownie mnie obejmując.
-To jutro o 5 rano będziemy pod twoim domem,spakuj sobie lepiej piżamę i parę ciuchów.-oznajmił.
- To na ile my wyjeżdżamy?A szkoła i w ogóle?-zaczęłam wypytywać.
-Szkoła?Jutro jest piątek a oceny dzisiaj zostały wystawione.-odparł.
-No dobra...-powiedziałam uśmiechając się.
- Do jutra.-powiedział całując mnie w policzek i przytulając.
- Paa!-powiedziałam idąc w stronę domu.
Nie mogłam w to uwierzyć w jednej chwili dowiaduję się,że wyjeżdżam na jakiś czas do zupełnie innego kraju.
Nierealne...,a jednak.
Może ma rację,nie będę siedzieć bezczynnie w domu i użalać się nad sobą .

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz